![]() |
bakterie w kostkach! dobrze im tak! |
wtorek, 20 września 2011
Wymrożone podwozie
niedziela, 18 września 2011
Akuraci w mojej głowie
Dziś śniło mi się, że przewijam śliczne, malutkie dziecko, wychodziło mi to całkiem zgrabnie. Może to jakiś znak, hmm?! Oby! A od rana chodzi za mną piosenka Akuratów.
...nie zmieniam, idę dalej, zobaczymy, co będzie za zakrętem...
piątek, 16 września 2011
Wymrożę dziadostwo!!!
No i kolejna kolposkopia za mną, nie pobrali mi wycinków do badania, jeszcze nie tym razem, kolejne badanie za trzy miesiące, a póki co w poniedziałek idę na krioterapię. Mam nadzieję, że pomoże i zapomnę o antybiotykach. A skoro o nich mowa to jak już gin mi odstawił w tym cyklu piguły to zachorowałam na anginę, powędrowałam do rodzinnego i co mi przepisała?... oczywiście antybiotyk, no po prostu cudownie!! Tym razem wynik kolposkopii był lepszy, czyli jakaś poprawa po lekach jest, ale nie na tyle duża by się radować. Tak więc liczę na krio. Pożyjemy, zobaczymy.
czwartek, 8 września 2011
Jeden krok do przodu i dwa do tyłu...
Niestety leczenie wciąż jest nieskuteczne, końskie dawki antybiotyków nie pomagają na to moje draństwo (trwający od lat stan zapalny na tarczy szyjki macicy wywołany przez trudny do zidentyfikowania szczep bakterii oporny na nawet najsilniejsze antybiotyki, który przez poprzednich lekarzy był po prostu lekceważony). Czeka mnie kolejna kolposkopia, ale tym razem z pobraniem wycinków do badania histopatologicznego. Boję się o wynik. Na dodatek lekarz ciągle podejrzewa u mnie endometriozę, pomimo zrobionej przez poprzedniego gina laparoskopii. To długa historia i może napiszę o niej następnym razem. Wiem jedno nie zajdę w ciążę jeśli się stanu zapalnego nie pozbędę raz na zawsze. Możliwe, że czeka mnie krioterapia. Nie wiem kiedy i jak to się skończy. Czuję się tak bezradna. Mam masę pytań w głowie i zero odpowiedzi. Jak słucham mojego lekarza to widzę sens jego postępowania, co do moich problemów, ale z drugiej strony tyle razy już lekarze mnie zawiedli. Po prostu nie potrafię już tak na 100 proc. żadnemu zaufać. U mnie to już nie chodzi tylko o zajście w ciążę, ale także o moje zdrowie, bo przewlekły stan zapalny nieleczony jest bardzo niebezpieczny, a chodzenie pół miesiąca we wkładkach z powodu plamień to też nie jest normalne życie. Cieszą mnie bardzo wieści o kolejnych ciążach blogowiczek, gratuluję Wam wszystkim raz jeszcze i mam nadzieję, że w końcu do Was dołączę, zdrowa i szczęśliwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)