A, co do innych babskich spraw. To mam pierwszy namacalny dowód na to, że zabieg został wykonany prawidłowo. Odkąd pamiętam, moja @ przychodziła wraz z okropnym bólem, gdy moje koleżanki w szkole, na studiach czy z pracy robiły w "te dni" praktycznie wszystko, ja leżałam nieprzytomna z bólu z termoforem i łykałam silne prochy. Zawsze tak było, aż do zabiegu. Myślałam, że ta pierwsza 11-dniowa to była taka przez leki, ale ta ostatnia miała być już tą "normalną". Lekarz uprzedzał, że zobaczę różnicę, ale ja mu nie wierzyłam. Jak to bez bólu?! Niemożliwe! Przygotowałam sobie więc arsenał leków przeciwbólowych i czekałam w napięciu, a tu nagle niespodzianka. Ból praktycznie żaden, lekkie skurcze i już. Zawsze najgorszy był u mnie drugi dzień, a teraz w ten dzień jeździłam sobie rowerem po mieście. Nie mogę uwierzyć, że zmiana jest aż tak wielka. Bardzo poprawi to mój komfort życia, jestem szczęśliwa. Co prawda intensywność jest taka sama, ale bez bólu to wielka różnica:) Chociażby dla tego warto było wykonać laparo:)
niedziela, 3 czerwca 2012
Ach te stereotypy...
Jeżdżę, jak szatan po ulicach mego miasta - jakieś 40/h:) Na tyle, póki co pozwala mi moja instruktorka. Nigdy, ale to nigdy nie chciałam by uczyła mnie kobieta prowadzić auto, jakoś w tym względzie bardziej ufam facetom, nieraz jadąc samochodem z perspektywy pasażera wkurzałam się na tzw. "baby za kierownicą", które lusterka mają chyba tylko po to, by pomalować usta, a o zmianie kierunku jazdy nie muszą przecież informować innych na drodze. I te ich hamowanie na ostatnią chwilę, nie mówiąc o parkowaniu - jakby prowadziły statek kosmiczny, a nie auto! Normalnie MASAKRA! Bałam się, że to jakaś taka nasza babska przypadłość, i może dlatego tak długo zwlekałam z prawkiem. Jest w moim mieście babska elka, ale trzymałam się od niej z daleka. Wybrałam tradycyjną szkołę, instruktora - oczywiście faceta, pojeździłam z nim trochę, ale nagle rozwiązali z nim umowę. Do dziś nie wiem, co się stało. Czekałam w umówionym miejscu, a tu podjeżdża do mnie kobieta i mówi, że teraz ona będzie mnie uczyć. Na dodatek okazało się, że to moja znajoma. Klęłam pod nosem, na czym świat stoi podczas tej pierwszej wspólnej jazdy. Już w myślach widziałam niezdany egzamin:) Ale muszę powiedzieć, że z każdą kolejną jazdą czuję się coraz pewniej za kółkiem. Moja instruktorka nie uczy mnie "babskiej" jazdy, czyli kobieta może jeździć normalnie, bezpiecznie, SZOK!:) Zapisując się na prawko od razu powiedziałam, że jak zauważę, że jeżdżę tak okropnie, jak te "baby" które przeklinam, to rezygnuję! Ale jest dobrze, oczywiście, jeszcze dużo przede mną, na razie wyjeździłam 13 h, ale jest naprawdę dobrze. Najważniejsze, że nie mam stracha, już na pierwszej jeździe wyjechałam na miasto i nie było we mnie lęku, owszem jestem bardzo skoncentrowana, ale strachu zero. Naprawdę dobrze czuję się za kierownicą. Oby tak dalej!:)
MASAKRA:)
A, co do innych babskich spraw. To mam pierwszy namacalny dowód na to, że zabieg został wykonany prawidłowo. Odkąd pamiętam, moja @ przychodziła wraz z okropnym bólem, gdy moje koleżanki w szkole, na studiach czy z pracy robiły w "te dni" praktycznie wszystko, ja leżałam nieprzytomna z bólu z termoforem i łykałam silne prochy. Zawsze tak było, aż do zabiegu. Myślałam, że ta pierwsza 11-dniowa to była taka przez leki, ale ta ostatnia miała być już tą "normalną". Lekarz uprzedzał, że zobaczę różnicę, ale ja mu nie wierzyłam. Jak to bez bólu?! Niemożliwe! Przygotowałam sobie więc arsenał leków przeciwbólowych i czekałam w napięciu, a tu nagle niespodzianka. Ból praktycznie żaden, lekkie skurcze i już. Zawsze najgorszy był u mnie drugi dzień, a teraz w ten dzień jeździłam sobie rowerem po mieście. Nie mogę uwierzyć, że zmiana jest aż tak wielka. Bardzo poprawi to mój komfort życia, jestem szczęśliwa. Co prawda intensywność jest taka sama, ale bez bólu to wielka różnica:) Chociażby dla tego warto było wykonać laparo:)
A, co do innych babskich spraw. To mam pierwszy namacalny dowód na to, że zabieg został wykonany prawidłowo. Odkąd pamiętam, moja @ przychodziła wraz z okropnym bólem, gdy moje koleżanki w szkole, na studiach czy z pracy robiły w "te dni" praktycznie wszystko, ja leżałam nieprzytomna z bólu z termoforem i łykałam silne prochy. Zawsze tak było, aż do zabiegu. Myślałam, że ta pierwsza 11-dniowa to była taka przez leki, ale ta ostatnia miała być już tą "normalną". Lekarz uprzedzał, że zobaczę różnicę, ale ja mu nie wierzyłam. Jak to bez bólu?! Niemożliwe! Przygotowałam sobie więc arsenał leków przeciwbólowych i czekałam w napięciu, a tu nagle niespodzianka. Ból praktycznie żaden, lekkie skurcze i już. Zawsze najgorszy był u mnie drugi dzień, a teraz w ten dzień jeździłam sobie rowerem po mieście. Nie mogę uwierzyć, że zmiana jest aż tak wielka. Bardzo poprawi to mój komfort życia, jestem szczęśliwa. Co prawda intensywność jest taka sama, ale bez bólu to wielka różnica:) Chociażby dla tego warto było wykonać laparo:)
piątek, 25 maja 2012
Biorę to na klatę;)
Maleńka nadzieja była, ale szybko została rozwiana. @ mi się spóźnia już dobrych kilka dni, dziś miałam umówioną dużo wcześniej wizytę u gina, miałam tak się umówić by być na początku cyklu, ale jakoś cykl się skończyć nie chce. Zawsze miałam 28 dni, a tu już 36 i dalej nic. Śpiąca byłam, coś tam w brzuchu ciągnęło, ale się nie nakręcałam. Brałam poprawkę na to wszystko, bo zostałam uprzedzona, że ten cykl będzie dziwaczy, szczególnie, że ostatnia @ ciągnęła się 11 dni!!! Pobiłam własny rekord:) Gin zrobił usg, ale powiedział, że jeszcze może być za wcześnie, by coś było widać, bo dni płodne miałam w tym cyklu bardzo późno, więc powiedział, że zrobi mi badanie krwi, by mieć już pewność, czy @ będzie czy nie. Czekałam, z lekkim niepokojem na wynik, ale niestety rozwiązał on moją malutką nadzieję i wątpliwości lekarza. Czerwona przyjdzie do mnie, jak nic:( I to najpewniej jutro, w Dzień Matki, po prostu great!
W tym miesiącu czułam się psychicznie świetnie, wyluzowałam, zajęłam się pracą, prawkiem, seks z mężem był tylko dla przyjemności, bez napinania się czy to właściwe dni, więc nawet jak @ zaczęła się spóźniać to nie wyszukiwałam tysiąca ciążowych objawów, ale to dzisiejsze badanie troszkę ciśnienie mi podniosło i wynik lekko zakuł w serce. Tym razem nie płaczę, choć już wiem, po prostu czekam na to, co nieuniknione. Wieczorem idę na koncert, planuję długi weekend z przyjaciółmi, nie poddam się czarnym myślom, mam dość umartwiania się. Zbyt pięknie jest za oknem by leżeć i płakać. Czekam na czerwcową szansę, znów bez napinania się, że musi wyjść.
Ps. Wszystkim, a szczególnie tym świeżo upieczonym Mamom składam serdecznie życzenia z okazji Waszego jutrzejszego święta!
W tym miesiącu czułam się psychicznie świetnie, wyluzowałam, zajęłam się pracą, prawkiem, seks z mężem był tylko dla przyjemności, bez napinania się czy to właściwe dni, więc nawet jak @ zaczęła się spóźniać to nie wyszukiwałam tysiąca ciążowych objawów, ale to dzisiejsze badanie troszkę ciśnienie mi podniosło i wynik lekko zakuł w serce. Tym razem nie płaczę, choć już wiem, po prostu czekam na to, co nieuniknione. Wieczorem idę na koncert, planuję długi weekend z przyjaciółmi, nie poddam się czarnym myślom, mam dość umartwiania się. Zbyt pięknie jest za oknem by leżeć i płakać. Czekam na czerwcową szansę, znów bez napinania się, że musi wyjść.
Ps. Wszystkim, a szczególnie tym świeżo upieczonym Mamom składam serdecznie życzenia z okazji Waszego jutrzejszego święta!
wtorek, 24 kwietnia 2012
Bez napięcia...
"Pseudo @", pierwsza po zabiegu, ciągnie się już ponad tydzień. Za dużo by określić ją jako plamienie, a za mało by nazwać ją miesiączką, jakie znam od tylu lat. Zazwyczaj w pierwszy dzień skręcam się z bólu, obowiązkowy termofor i lek przeciwbólowy, nie mówiąc już o jej intensywności. A to coś wlecze się i tylko wkurwia, brzuch ćmi, coś tam ciągnie, ech takie nie wiadomo co! Od mojego gina dowiedziałam się, że to po tym leku na endometriozę, mam się tym nie przejmować, ale żebym się nie zdziwiła, jak za jakieś trzy tygodnie dostanę normalną @. Ekstra! Już nie mogę się doczekać;) Żeby było lepiej to już na lewym jajniku mam jakby pęcherzyk dominujący, a endometrium w pierwszej fazie, także wszystko się poprzestawiało. Na razie jestem bez leków, lekarz uznał, że powinnam dać czas organizmowi by zaczął sam wracać do formy. Jego zdaniem duphaston w tym miesiącu nie jest jeszcze potrzebny. Zgodziłam się z nim, sama jestem ciekawa, jak bez leków mój cykl się zachowa. Jeżeli się okaże, że endometrium będzie zbyt cienkie to później może będzie trzeba włączyć ten lek. Póki, co dostaliśmy zielone światło, by się starać, ale żeby się nie martwić, bo ten cykl może być zupełnie zwariowany.
Powiem szczerze, że ta przerwa w staraniach, związana z zabiegiem, dobrze mi zrobiła, nie było tego napięcia, obsesyjnego obserwowania czy to już, czy już po ptakach. W tym zamierzam postępować podobnie, przytulanie a i owszem, z przyjemnością, ale bez zbytniego nakręcania się. Dobry plan!
Z ginem od laparo dałam sobie na razie spokój, nie chcę żeby mi znowu namieszali obaj w głowie, wiadomo każdy leczy po swojemu. Mam go "na zapas" jakby, co:)
Powiem szczerze, że ta przerwa w staraniach, związana z zabiegiem, dobrze mi zrobiła, nie było tego napięcia, obsesyjnego obserwowania czy to już, czy już po ptakach. W tym zamierzam postępować podobnie, przytulanie a i owszem, z przyjemnością, ale bez zbytniego nakręcania się. Dobry plan!
Z ginem od laparo dałam sobie na razie spokój, nie chcę żeby mi znowu namieszali obaj w głowie, wiadomo każdy leczy po swojemu. Mam go "na zapas" jakby, co:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
