 |
"księżyc w pełni"
- aj raz złamię swoją zasadę i wrzucam
aktualną fotę brzucha ku pamięci:) |
Jestem już jak tykająca bomba. Skurcze B-H są coraz częstsze, pojawiła się siara, stopy i dłonie opuchnięte, buzia też taka "ciążowa", na wadze + 14 kg, ale na szczęście wszystko poszło w cycki i brzuch, jak idę to z tyłu nie widać, że turla się ciężarówka:), ale i woda w nogach pewnie zawyża pomiar. Przed ciążą miałam raczej niedowagę także było, co nadrabiać. Mój synek już od kilku tygodni grzecznie leży główką w dół, tylko tyłkiem jeszcze zamiata a to na lewy a to na prawy bok, waży już 3060 g , ale ma jeszcze pole do popisu, potrafi skopać moje biedne żebra, codziennie łapię go za te niesforne piętki i odgrażam się, że ugryzę, jak już wyjdzie na zewnątrz;) Jestem na etapie prania i prasowania, śmiesznie wyglądają w łazience rzędy małych ubranek:) Właściwie wszystko już jest gotowe na przyjście Antka, zostały drobiazgi. Myślę często o tym dniu, budzę się bladym świtem i zastanawiam, jak będzie wyglądało nasze życie we trójkę. W tym tygodniu ostatnie zajęcia z porodu w szkole rodzenia i chyba czas myśleć o pakowaniu torby, a właściwie nie myśleć, tylko ją spakować:) A w sobotę sesja zdjęciowa, znajoma fotograf zrobi nam kilka fotek na finiszu, lepiej późno niż wcale, oby tylko pogoda dopisała, bo foty mają być w plenerze:) To tyle u nas, póki co. Proszę o modlitwę, trzymanie kciuków i pozytywne myśli na naszej ostatniej prostej! Wsparcie wirtualnych ciotek, jest i dla mnie i dla Antka bardzo ważne!:)
ps. Młody właśnie mnie skopał i dostał czkawki:) Uwielbiam go!